Welcome to my website!
Phyllis Chesler
Organization
Books By Phyllis
- Share it! - Tweet it!

Posted in: Jihad & Terrorism

Published on Mar 16, 2021 by Phyllis Chesler

Published by Listy z naszego sadu

Teheran nie daje mi spokoju


W poniedziałek był Międzynarodowy Dzień Kobiet, początek Miesiąca Historii Kobiet. I zawsze myślę o Teheranie, kiedy nadchodzi ten dzień.

Mam długą historię kontaktów z Iranem i ta historia kształtuje mój pogląd na ten kraj i na problem, jaki stanowi on dzisiaj.

Międzynarodowy Dzień Kobiet w Iranie wyglądał zupełnie inaczej przed powrotem ajatollaha z wygnania.


Po raz pierwszy byłam w Teheranie w 1961 roku w towarzystwie mojego afgańskiego męża i jego przyjaciół z dyplomacji. Zaskoczyło mnie, jak eleganckie były kobiety w europejskich, modnych strojach, przynajmniej w tych kręgach, w których poruszaliśmy się; wspaniały smak kremowych, białych, pistacjowych lodów (zanim stały się popularne na Zachodzie); zdumiewający Wielki Bazar z herbaciarniami, meczetami, świątyniami – tysiące rozkoszy dla oka – w połączeniu z starożytnym zapachem przypraw, mięsa, owoców, perfum i ludzkiego potu.


W połowie lat 1970. moja przyjaciółka, autorka, feministka Kate Millett, poznała mnie z Rezą Barahenim, założycielem Stowarzyszenia Pisarzy Iranu i przewodniczącym organizacji Studenci Przeciwko Szachowi (CAIFI). Reza był lewicowym intelektualistą, który, jak opowiadał, był torturowany i przetrzymywany przez SAVAK (tajna policję Szacha) i mówił, że Iran rozpaczliwie potrzebuje rewolucji. Byliśmy razem w momencie, kiedy Nowy Jork doświadczył całkowitej przerwy dostawy prądu. Nagle Reza był przerażony nie z powodu ciemności, grabieży ani długiego marszu do domu, ale ponieważ nie mógł wykonać codziennego telefonu do swoich towarzyszy, że nie został porwany.

Kiedy Chomeini doszedł do władzy w 1979 roku, Reza powrócił do Iranu, wierząc, że Chomeini rozumie (mułła powtarzał to tysiące razy), że zachodni kolonializm/imperializm był jest w najwyższym stopniu zły. Reza wierzył, że Chomeini zajmie się nędzą, analfabetyzmem i kapitalizmem i zaprowadzi islamski, komunistyczny raj. Reza natychmiast zaprosił Kate, by przemówiła do irańskich kobiet w Międzynarodowy Dzień Kobiet, 8 marca 1979 roku. Kate niefrasobliwie pojechała, uczestniczyła w marszu i udokumentowała go, jak również robiła wywiady z kobietami. Z czasem napisała dobrą książkę Going to Iran. Została także aresztowana i na szczęście szybko deportowana.

W następnym roku Reza był nadal w Iranie i zaprosił mnie, bym przemawiała do irańskich kobiet w Międzynarodowy Dzień Kobiet w 1980 roku. Powiedział: “Rozumiesz muzułmańską duszę; to będzie inaczej”. Wyłącznie śmiałam się i powtarzałam, że dostałam już nauczkę, kiedy trzymano mnie w niewoli w wytwornej purdah jako pannę młodą w Afganistanie i że nie pojadę do Iranu choćby towarzyszyli mi wszyscy żołnierze amerykańskiej piechoty morskiej. „Nie w tym życiu, Reza. Zobaczysz, wkrótce sam uciekniesz”.

I zrobił to, ale dopiero w latach 1990. Od tego czasu żyje na wygnaniu w Kanadzie.


Według irańskiej dysydentki, kobiety, która woli, by jej nazwisko tu nie figurowało, Międzynarodowy Dzień Kobiet 1979 roku był “ostatnim dniem, w którym dziesiątki tysięcy irańskich kobiet pojawiło się publicznie bez zasłony. Zrobiły to, bo słyszały pogłoski, że zasłona wkrótce stanie się obowiązkowa. Chomeini pozyskał współpracę i wysiłki tych kobiet, by przeprowadzić rewolucję. Kiedy zwyciężył, zaczął konsolidację władzy i wprowadził skrajną wersję prawa szariatu. Owego dnia te odważne kobiety były bite i nękane przez bandyckich członków Komiteh, milicji wspierającej Chomeiniego. Ich komunikat: ‘Zasłońcie się albo będziecie bite – lub jeszcze gorzej’”.

Wymowne słowa

Moja krótka, jednotygodniowa wizyta w Teheranie, miała miejsce zaledwie dwa lata przed wygłoszeniem przez Chomeiniego płomiennego i jadowitego przemówienia 3 czerwca 1963 roku, przeciwko Żydom, Izraelowi, Szachowi i madrasie Fajzija w Kum. Kiedy ja rozkoszowałam się lodami, niczego nie wiedziałam o obsesji Chomeiniego z jego islamsko-nazistowsko-komunistyczną wersją „olbrzymiego żydowskiego spisku”.

Psychologicznie i politycznie dżihadyści-terroryści, podobnie jak “honorowi mordercy”, zawsze wierzą, że działają w samoobronie. Chomeini zręcznie zawłaszczył cechy marksizmu (antyimperializm, antykolonializm, wyzwolenie uciskanej klasy) w celu zwabienia lewicowych zwolenników (takich jak mój przyjaciel Reza Baraheni) i ogłoszenia muzułmanów za uciskaną „klasę” zarówno wobec samych siebie, jak ludzi Zachodu.


Inny irański dysydent, z którym niedawno rozmawiałam i który także woli pozostać anonimowy, powiedział mi, że "nie sądzi, by wystarczająco dużo ludzi było świadomych wielkiej nienawiści do Żydów, która przenikała umysł ajatollaha Chomeiniego i jego kolegów-rewolucjonistów, takich jak Ibrahim Yazdi, Mostafa Chamran i Sadegh Ghotbzadeh. Krytycy Republiki Islamskiej minimalizują centralne miejsce antyżydowskiej ideologii i spisków w tym przemówieniu”.

Kiedy prezydent Biden i jego zespół z ery Obamy mają nadzieję na ponowne rozpoczęcie negocjacji z Iranem, Iran kontynuuje swój tajny program wzbogacania uranu i testowania pocisków balistycznych, jak również swoją długą tradycję finansowania i operacjonalizacji terrorystycznych ataków na całym świecie i przeciwko Żydom oraz Izraelowi. Kontynuuje także prześladowania kobiet, dysydentów, homoseksualistów i dokonuje niezliczonych potworności wobec irańskich obywateli.

Kto może zapomnieć zamachy bombowe Iranu na dwa żydowskie miejsca w Argentynie – w których zabito dziesiątki ludzi i zraniono setki, zamachy, które im uszły na sucho?

Czy takie zachowanie jest czystym diabelskim szaleństwem, czy też jest to czysty islam w szyickim stylu? Jeśli tak, to może być ważne przypomnienie przemówienia Chomeiniego z 1963 roku, które wygłosił w Kum w Aszura, święto upamiętniające dzień, w którym Husajn Ibn Ali, wnuk Mahometa, padł w bitwie o Karbala. Chomeini wygłosił to przemówienie, a właściwie kazanie, które zatytułował: Szach i Izrael; źródło cierpienia ludzi w Iranie.

"Izrael nie chce, by byli jacykolwiek uczeni ludzie w tym kraju – powiedział. - Izrael nie chce, by Koran istniał w tym kraju. Izrael nie chce, by istnieli ulemowie w tym kraju. Izrael nie chce widzieć islamskich zasad w tym kraju. To Izrael napadł na madrasy przez swoich złowrogich agentów. Napada na nas także i na was, naród; chce przejąć waszą gospodarkę, by zniszczyć wasz handel i rolnictwo, i przywłaszczyć sobie wasze bogactwo, pozostawiając ten kraj bez niego”.

Chomeini widział Izrael jako nieustępliwego agresora.


Chomeini potępił doktrynę Szacha równych praw dla mężczyzn i kobiet.


Chomeini zastanawiał się, jaki może być "prawdziwy związek między Szachem a Izraelem”. „Czy może być tak, że Szach jest Izraelczykiem? Czy (izraelskie) tajne służby sądzą, że jest on Żydem?” Chomeini mówił, że Szach jest “pod nieustanną (izraelską) inwigilacją” i że słowa Chomeiniego mogą nie docierać do Szacha.


Nieustępliwa wizja

Paranoja i megalomania nawet nie zaczynają opisywać mentalności tego duchownego, niemniej zwyciężył i triumfalnie powrócił z wygnania we Francji 16 lat później.

Nieżyjący już Robert Wistrich pisał, że w połowie lat 1970. Chomeini rozszerzył swoją listę wrogów, by obejmowała Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Rosję. Pisze:

"Po irańskiej rewolucji w 1979 roku ostro wzrosło znaczenie koranicznych wątków wraz ze zjadliwym antyamerykanizmem. W islamskiej demonologii zarówno Ameryka, jak Izrael są mocno złączone jako ‘szatańskie siły’, które zagrażają podstawowej tożsamości, wartościom i istnieniu islamu… Wujek Sam zlał się z Shylockiem w przerażające widmo globalizacji (amerykanizacji) grożące zalaniem świata islamu”.

Wszyscy dyplomaci o dobrych intencjach, którzy szczerze nie chcą, by Iran stał się mocarstwem nuklearnym, muszą zrozumieć z kim, z jakim rodzajem reżimu mają do czynienia. Jak powiedział niezależny analityk Bliskiego Wschodu, Nevet Basker: "Wszechstronnym problemem należy się zająć wszechstronnie, nie po kawałku (tj. tylko sprawą nuklearną). Iran jest bezpośrednim zagrożeniem dla swoich sąsiadów i dla całego Bliskiego Wschodu".


To jest rok 2021, nie 2015. Sprawy uległy zmianie, np., Porozumienia Abrahamowe doprowadziły do pokoju między krajami sunnickich Arabów (Bahrajn, Maroko, Sudan, ZEA) a Izraelem. Arabia Saudyjska była i może nadal jest na krawędzi dołączenia do tych Porozumień. W grę wchodziła także Indonezja. To jest historyczne wydarzenie, ale może uczynić Iran tym bardziej bezwzględnym, ponieważ widzi te Porozumienia jako akty agresji wobec Iranu.

Znajdujemy się w niepokojącym punkcie zwrotnym. Administracja Bidena znowu grozi i pęta możliwości obrony swoich krajów zarówno Izraela, jak Arabii Saudyjskiej przed szalejącą irańską agresją. Jeśli zostanie podjęte "militarne działanie", będzie ono widziane jako „antyamerykańskie” To silnie sugeruje, że amerykańska administracja oczekuje od Saudyjczyków i Izraelczyków zaakceptowania irańskiej i palestyńskiej agresji.

Wizją Iranu pozostaje szyicki kalifat, rządzenie takim obszarem, jaki potrafi zdobyć. To jest przede wszystkim wojna religijna, a nie część racjonalnego, politycznego planu. Należy o tym myśleć jak o teologicznym kulcie, w którym kompromis jest zabroniony przez religię, ale który może oszukiwać, kiedy to potrzebne. Może zachodni eksperci do spraw walki z terrorem wiedzą to; może nie wiedzą. Co jednak z przywódcami rządów, którzy wierzą, że mogą ugłaskać Iran, opłacić mu się, ufać mu, wierzyć mu, inwestować w jego kraju – prowadzić z nim negocjacje w dobrej wierze?


Proszę, dowiedzcie się, z kim macie do czynienia i działajcie odpowiednio.


Tehran on My Mind

IPT News, 9 marca 2021
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


We are not accepting comments at this time, please go to the Facebook page to generate discussion!

Back To Top